sto trzydziesty szósty wpis do mikrobloga - “Gimnazjum za pasem - zmiany”

Wrzesień 1st, 2010
Posted in Uncategorized
2 komentarzy

Witam!

W tym roku zaczynam nowy etap nauczania, czyli gimnazjum.
Jak zapewne wszyscy wiecie, dziś zaczyna się rok szkolny, także u mnie w szkole.
Muszę przyznać, że niewszystkie zmiany - szczególnie te dotyczące nauczycieli - z radością odebrałam. Na przykład angielskiego teraz będzie nas uczył nowy nauczyciel. Szczerze mówiąc to, czego najbardziej się obawiam,, to zmiany wymagań.
Religii będzie nas uczył ksiądz. Do tej pory robiła to któraś z sióstr, katechetek, których było dwie.
Fizyka przeszła pod pieczę siostry Moniki.
Chemii będzie nas uczyć dawna pani dyrektor.
Dziś trzeba było wysłuchać wielu przemów, które kierowali do nas: pani dyrektor naszej szkoły, kierownicy internatów i parę innych osób.
Całą uroczystość poprzedziła msza w kaplicy.
Od rana padał deszcz i było zimno na dworze. Zresztą chyba do tej chwili tak wciąż jest.
Przez tę pogodę jestem senna.
Później spakuję zeszyty na jutro.
Niedługo muszę stąd - niestety - znikać, gdyż moja mama potrzebuje koniecznie skorzystać z komputera.
Cóż, taka w życiu kolej spraw, nic na to nie da się poradzić.
Może jeszcze poczytam wpisy innych osób.
Dobrze, że pani wychowazwczyni w tym roku znów zaplanowała nam wycieczkę - ciekawe, czy ten planik wypali?
Pożyjemy zobaczymy!
Nie mam już nic więcej do powiedzenia, dlatego kończę ten post!
Pozdrawiam Was pogodnie i słonecznie!
Miejcie mnóstwo świeżych sił na rozpoczęty, nowy szkolny rok!
Trzymajcie się!
Wielokrotnie będę na stówkę o Was myśleć!
Nie upadajcie na duchu!
W szczególności trzymam kciuki za znajomych i przyjaciół!
Pa Kochani!
Hejka!

Sto trzydziesty piąty wpis do mikrobloga - “Po prostu ze szczęścia płakałam”

Sierpień 31st, 2010
Posted in Uncategorized
3 komentarzy

Witajcie!!!

Już nie wytrzymam z radości, dlatego muszę się koniecznie z Wami podzielić pewną wiadomością.
Dziś mama pojechała, żeby coś załatwić w pracy. Przez większość tego czasu słuchałam czegoś tam na odtwarzaczu m p 3. W sumie się nie nudziłam i tęsknota również mnie nie przybiła.
Gdy mama przyszła, prawie natychmiast mi oznajmiła, że przed chwileczką dzwoniła do niej moja pani od pianina z wieścią, iż w tym roku szkolnym z zajęć w szkole muzycznej będę miała tylko i wyłącznie fortepian i chór. Matko, normalnie mnie zatkało. Nie wiedziałam z wrażenia, co powiedzieć, lecz trwało to zaledwie sekundkę. A później - sama nie wiem czemu, chyba dlatego, że tak się ucieszyłam - nie mogłam się zdecydować czy krzyczeć, czy też płakać ze szczęścia. Ostatecznie emocje tak dziwnie mną targnęły, że wybrałam to drugie. Założę się, że moja nauczycielka musiała mieć sporo zachodu przy doprowadzeniu tej sprawy do skutku, za co jestem tej Pani niezmiernie wdzięczna. Przecież ja bym inaczej nie wyrobiła z tym nawałem charówki. Idę w końcu od tego roku do gimnazjum. Super, że nie będę mieć kształcenia słuchu, gdyż z całego serca nie cierpię tych zajęć, pewnie dlatego, iż nie mogę zrozumieć tych wszystkich definicyjek i różnych innych rzeczy. Odpadają także audycje muzyczne. Hurrrrrrrrrrrrrrrrra! Koniec z męczeniem się w weekend i w środku tygodnia z wkuwaniem części słuchowej i teoretycznej do klasówek. Ciekawe, czy gdybym miała w tym roku pełen pakiet lekcji w szkole muzycznej, to przypadłaby mi w udziale muzykografia? Nie wiem, ale w każdym razie ona też jakoś nie chce się łatwo pomieścić w mej głowinie, a zatem to kolejny powód, dla którego mogę być zadowolona z takiego obrotu wypadków.
Pozdrawiam Was, Kochani, radośnie!
Jeśli znajdę sensowny temat lub złapię wenę, to z pewnością tu Wam naskrobię!
Trzymajcie się!

sto trzydziesty czwarty wpis do mikrobloga - “Wesoło mi”

Sierpień 30th, 2010
Posted in Uncategorized
3 komentarzy

Witajcie!

U mnie całkiem w normie, choć niczego nowego nie ma. Super jest tutaj, na Klango, bo mogę z sympatycznymi osóbkami pisać, aczkolwiek niekiedy temacik się urwie, lecz wtedy trzeba tylko ruszyć mózgownicą, a jeśli się coś wymyśli, to jest wspaniale. Jeżeli jednak nie, to trudno.
Mam dziś dobry chumor, bo smutki dawno gdzieś odeszły. Najlepiej niech nie wracają, gdyż bez nich jest mi dobrze.
Sądziłam, iż tu nie napiszę,, ponieważ nie znajdę spraw, którymi mogłabym się z Wami podzielić. Ale co tam? Nawet radością lubię zawalić tego mojego bloga. Chechechechechecheeeeeeech!
Piszę ze znajomymi. Jest cool! Tematy niemalże same się nasuwają.
“Czytałam nowe komentarze do moich wpisów, zerkałam również na zmiany Waszych opisów.
Sprawdzałam także avatary innych użytkowników i czytałam ich wizytówki. Słowem, robiłam całe mnóstwo rzeczy, a obecnie tu piszę. Jakaś wena mnie chwyciła i niecch sobie trzyma, jeśli musi. Mnie to wcale nie przeszkadza, albowiem uwielbiam skrobać to, co mi wpadnie do głowy.
Kontakt z agą-1990 świetnie się rozwija - ślę Ci gorące pozdrowienia, Kochana, pomyśl czasem o mnie, smile, ja też się postaram -, z czego jestem niezmiernie zadowolona. Cóż, nie ukrywam, że tutejsze znajomości ostatnio nabrały dla mnie szczególnego, ogromnego znaczenia, dlategoteż pozdrawiam wszystkich, z którymi kiedykolwiek zdarzyło mi się pisać, a przede wszystkim zaś tych, których najbardziej cenię, lubię, a z którymi kontakt sprawia mi tyle radości, choć czasem i tęsknię, ale to nie znaczy, że gdy są daleko, to kontakt zupełnie się wówczas urywa, a wręcz przeciwnie - przybiera na znaczeniu, a ośmielam się twierdzić, iż odczuwają to - zwykle - dwie strony, lecz to tylko myśl nponboczna, jednakże niemniej dla mnie ważna z tej przyczyny.
Oj, rozpisałam się, ale to nic, czasem i na to trzeba sobie pozwolić!
Niedługo chyba stąd zniknę. Szkoda. Wszystko musi mieć w końcu swój koniec. Niebawem zacznie się szkolna maltretacja. Dochodzi do tego - w każdym razie w moim przypadku - szkoła muzyczna, co nie stanowi pocieszenia. Jestem jednak dobrej myśli i chcę - jeszcze nawet pierwszego września - trochę żyć wakacjami, bo dla mnie w ten dzień załatwia się tylko formalności.
Miało być na wesoło. Mam nadzieję, iż się udało!
Kończę, śląc Wam wszystkim, Kochani, gorące, wakacyjne, poniedziałkowe, słoneczne, serdeczne, cieplutkie i pogodne pozdrowienia!
Trzymajcie się dzielnie i korzystajcie z wakacji!
Pa!
Do następnego postu!

sto trzydziesty trzeci wpis do mikrobloga - “Minione dwa tygodnie”

Sierpień 29th, 2010
Posted in Uncategorized
5 komentarzy

Witajcie Kochani!!!

Mniej więcej 20 minut temu wróciłam do domu, gdyż byłam u babci, a wcześniej na Suwalszczyźnie. Miło spędzałam czas” jeździłam z rodzinką na rowerze i tak dalej. Raz nawet kąpałam się w jeziorku i - szczerze mówiąc - coś mi się wydaje, że to była moja ostatnia kąpiel tego lata.
Tylko jedna rzecz nie pozwalała mi w pełni cieszyć się z tych radosnych momentów. Co to było? Chcecie wiedzieć? Na pewno? No dobra, powiem. Niezmierna tęsknota, co powodowało, iż byłam smutna, a z tym uczuciem było mi ciężko na sercu, więc niekiedy nie miałam najbledszego pojęcia, co ze sobą zrobić, żeby tylko na ten temat nie myśleć. Jednakże po opewnym czasie to mijało, aczkolwiek takowy okres wcale nie był łatwyy do przetrwania. Mimo to starałam się jakoś trzymać, choć nie przychodziło mi to prosto, albowiem raz zdarzyło się tak, iż gdzieś trzy dni pod rząd miałam z tego powodu doła, a jedynie wygadanie się komuś stanowiło na to lekarstwo, a trzeba Wam wiedzieć, że niezawsze znajdowałam ku temu sposobność, bo chyba najbardziej efektowne jest wypisanie się tutaj. Może dlatego, że swoje żale wylewam wówczas przed tak dużą liczbą sympatycznych, jak również rozumiejących mnie w tej kwestii osóbek?
Sądzę, iż to pomaga mi najlepiej ze wszystkiego, lecz cóż, gdy się przez tak długi okres nie ma Neta, to nie można przecież na bierząco prowadzić bloga, a później zbierają się liczne zaległostki, które trzeba ponadrabiać. W przeciwnym razie ta forma mojego internetowego pamiętnika podupadnie, a tego nie chcę.
Teraz opowiem przygodę, która miała miejsce podczas podróży pociągiem do babci. Wyjechałyśmy w czwartek, około godziny 15.30. A tu co? W Białymstoku, na stacji szanowny pojazd się zatrzymuje, ale to jeszcze nic takiego. Stoi, stoi i z jakiejś przyczyny nie rusza. Myślę sobie tak:
“Zaraz pójdę do kierowcy i powiem” proszę pana, jak pan za chwileczkę nie ruszy, to ja ze zniecierpliwienia zniszczę ten pociąg”.
Oczywiście moich przemyśleń nie wprowadziłam w życie, ale naprawdę - za przeproszeniem - myślałam, że szlag jasny mnie trafi.
Potem okazało się, że jacyś ludzie przechodzą z naszego wagonu do innych, a także, że ci z pozostałych idą do nas. To przecież bez sensu, bo skoro podczas jazdy można - w sumie bez żadnego ryzyka - pujść do toalety, to niby dlaczego tak samo nie można przechodzić z wagonu do wagonu? Chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na swoje pytanie, trudno, lecz wrócę do wątku głównego.
Wreszcie pociąg - o ile dobrze liczyłam po pół godzinie stania - łaskawie ruszył. Może przesadziłam z tymi nerwami, ale - wierzcie mi - nie miałam niemalże niczego do roboty, a kiedy pojazd stoi, to nudy wydają się jeszcze trudniejsze do zniesienia, także proszę Was o zrozumienie i jednocześnie przepraszam za to, iż mnie trochę poniosło.
Przez tę sytuację do Czyżewa - skąd miała odebrać nas babcia i zawieść do siebie - dojechaliśmy pół godziny później, niż to było w planie.
Około godziny 20 przyjechali też ciocia i wujek, a następnie wujek odjechał, a ciocia została. Wujek przyjechał jeszcze wczoraj wieczorkiem, a dzisiaj wszyscy - o tej samej porze - wyruszyliśmy do stolicy, ponieważ tata przyjechał w południe, aby resztą rodzinki zabrać do stolicy.
Pogoda niezbyt nam dopisała. Tylko wczoraj było dość ciepło, więc wyszłam na dwór. Niestety po upływie jakiegoś czasu rospadał się deszcz, wskutek czego zrobiło się zimno i musiałam wrócić do domu.
Generalnie rzecz biorąc okropnie się nudziłam, co - niestety - dawało głowie ogromną szansę do częstej nostalgii, a to nie jest wcale miłe uczucie.
Wczoraj przed kolacją wszyscy - oprócz mnie - oglądali zdjęcia, zamieszczone w zdecydowanej większości w albumach. Towarzyszyły temu wspomnienia z różnych zakresów, w kttórych brałam duży udział. Natomiast podczas kolacji wciąż toczyła się interesująca rozmowa. Rano - tego samego dnia - była u nas inna ciocia i przyniosła nam słodycze.
Tak to nic szczególnego się nie wydarzyło. Pisałam esemeski z Magdąwroclaw, Asiąkowalską, a ponadto wielokrotnie rozmawiałam z agą-1990 przez telefon. Złapałyśmy ze sobą wspaniały kontakt, takie jest moje zdanie.
Jednakże przez Klango takie kontakty są znacznie mniej ograniczone.
Pozdrawiam Was pogodnie - wszystkich ogółem i każdego z osobna!
Na koniec chciałabym bardzo serdecznie podziękować Asi Kowalskiej, Kasidoj, adze-1990 i paru innym sympatycznym osóbkom za wsparcie i to, że mogłam im się wygadać w chwilach, gdy tęsknota szczególnie mocno mi doskwierała!
Trzymajcie się, Najmilsi!

sto trzydziesty drugi wpis do mikrobloga - “Słuchawki i… poranek”

Sierpień 19th, 2010
Posted in Uncategorized
4 komentarzy

Hejka!!!

Ostatnio miała miejsce niezbyt przyjemna sytuacja, z którą wiązały się słuchawki firmy Creative.
Okazało się, że te, które miałam do tej pory jakimś cudem się rozerwały. Tata był wtedy na zakupach, więc powiedziałam Mu, żeby kupił mi nowe słuchawki przez telefon.
Po jakimś czasie tata wrócił, ale okazało się, że zakupił wręcz beznadziejny sprzęcik.
Nieźle się zdenerwowałam, bo tata dowodził, że wszystko psuję i takie tam, lecz w końcu moja siostra wzięła te słuchawki dla siebie, a mi oddała swoje, również tej samej firmy. Właściwie nawet wyglądem nie różniły się od tych zepsutych, choć z początku sądziłam, iż nie będę miała żadnych słuchawek, co na szczęście okazało się nieprawdą.
Ale tamtym nawet basów było brak. Były jedną, wielką porażką i tyle.
Natomiast dzisiaj dzionek upływa mi jak najbardziej spokojnie, choć tęsknota znów niemiłosiernie daje o sobie znać.
Mama była na zakupach, a ponieważ wyszła dość późno, śniadanie zjadłyśmy dopiero około godziny 11 rano. Tata jest w pracy.
Chyba zbiera się na burzę, bo w oddali słyszę grzmoty i szum wiatru. O, teraz grzmot całkiem blisko.
Pewnie niedługo wyłączę komputer.
Tak to nic ciekawego u mnie, lecz ta nostalgia staje się niemal nie do wytrzymania, jakby wżerała się w mój mózg. Chwilami czuję coś takiego, iż w mojej głowie pojawia się myśl, że poza nią nic innego na świecie nie istnieje, bo aż tak mi doskwiera.
Kończę ten post.
Pozdrawiam Was tęsknie!
Do następnego spotkania!
Na razie!

sto trzydziesty pierwszy wpis do mikrobloga - “Wtorkowe popołudnie”

Sierpień 17th, 2010
Posted in Uncategorized
3 komentarzy

Hejka Wam wszystkim!

U mnie nic szczególnego. W większości wszystko po staremu.
Mama jest w sklepie, tata w pracy, a ja z moją siostrą siedzimy same w domu. Chyba pogoda lepsza, niż wczoraj, ze względu na to, iż jest trochę chłodniej. Tak mi się przynajmniej wydaje. Może później wyjdę sobie na balkon, bo w domu nie ma za bardzo co robić, gdyż książki chwilowo mi się znudziły.
Co tam jeszcze? Odpisywałam znajomym na wiadomości, czytałam zamieszczone tutaj przez Was komentarze - bardzo Wam za nie dziękuję. Dodają mi otuchy i sprawiają, iż widzę świat w jaśniejszych kolorach, a czytając je nabieram nadziei, chęci do życia, liczę na dobrą przyszłość i czuję, że nie jestem sama, bo Wy, Kochani, jesteście ze mną i robicie wszystko, abym dawała sobie radę. Wasze słowa mają w sobie tyle ciepła i gorącej serdeczności, aż niekiedy trudno w to uwierzyć, iż mam tylu “Przyjaciół”, a w każdym razie jesteście ludźmi, którzy trzymają kciuki za każde przedwsięzięcie, w którym biorę jakikolwiek, choćby nnajmniejszy, udział. Niezmiernie to doceniam i pragnę, abyście o tym wiedzieli, bo ja też o Was często myślę i zawsze z niecierpliwieniem czekam na każde tutejsze spotkanie z Wami, nieważne gdzie - czy na Chacie, czy poprzez wiadomości prywatne, komentarze na tym blogu, czy gdzie indziej, w inny sposób, na przykład kontakt przez telefon również ogromnie dużo znaczy.
Chyba za bardzo się, rospisałam. Mama wraca, już jest na klatce schodowej. Muszę otworzyć jej drzwi. Po prostu chcę to zrobić, a moja siostra w tej chwili ogląda zdaje się telewizję.
Pozdrawiam Was pogodnie, i cieplutko!
Żegnajcie!
Pa!
Do następnego spotkania!
Trzymajcie się dzielnie, moi pocieszyciele!
Na razie!

sto trzydziesty wpis do mikrobloga- “Odwiedziny przyjaciółki i przemyślenia na temat przyjaźni, a także tochę innych drobnostek”

Sierpień 16th, 2010
Posted in Uncategorized
4 komentarzy

Hejka!

Coś mi się zdaje, że ten wpis zajmie sporo miejsca, więc lepiej od razu się przygotujcie na “duże czytanie”.

Na początek opowiem o wczorajszych odwiedzinach mojej przyjaciółki.
Było normalnie cool! Długo rozmawiałyśmy ze sobą, towarzyszyło temu mnóstwo śmiechu. Kumpela próbowała założyć mi konto na skypie i zrobiło się przez to zamieszanie, gdyż tata się wylogował, następnie nie mogliśmy znaleść opcyjki, która by to nam umożliwiła. Wreszcie koleżanka wzięła się za zakładanie tego całego konta przez Internet, bezpośrednio na stronie skype’a. I co? Ni, co! Kompletne zero. Ale trudno. Liczę na to, iż prędzej czy później - wszystko jedno w jaki sposób - uda się tego dokonać.
Teraz przejdę do dzisiejszego dzionka.
W sumie nie jest źle.
Rano miałam robione zdjęcie legitymacyjne, potrzebne do załatwienia legitymacji szkolnej, a wieczorkiem pewnie podpiszę zeszyty i już będzie kolejna sprawuszka z grzywki. Więcej o szkole nie piszę, bo to nie ma żadnego sensu, z tej prostej przyczyny, iż obecnie są wakacje i wciąż nimi żyję, więc zapychanie tego wpisu wiadomościami z tego zakresu nie jest nikomu potrzebne do niczego.
Czasem się kłócimy i - żeby było jasne - mówię tu zupełnie ogólnie, a właściwie są to drobne sprzeczki, ale po prostu nie da się nikogo nie lubić, bo gdy trzeba wielu służy pomocą, a niektórym można się nawet zwierzyć.
Ośmielam się wysunąć przypuszczenie, że niemal każda osoba z Klango, z którą utrzymuję kontakt telefoniczny jest po trochu moim przyjacielem. Niektóre z tych personów dodają mi otuchy i pocieszają, a innym mmożna się wspaniale wygadać. ”
Wrócę tylko na chwileczkę do momentu zrobienia zdjęcia do legitymacji. Po załatwieniu tej “formalności”, poszłyśmy jeszcze do sklepu, żeby kupić mojej siostrze kapcie. Zanim jednak to uczyniłyśmy, odprowadziłyśmy ciocię na przystanek. Jutro też pewnie do nas przyjedzie.
Następnie wróciłyśmy do domu. Weszłam - z ogromną radością - na Klango i porobiłam tu trochę rzeczy.
Mam nadzieję, że moimi przemyśleniami nikogo nie uraziłam ani nie zraniłam w żaden sposób.
Czy coś jeszcze mam tu do naskrobania?
Ooooo, złapałam wenę twórczą.
Jak wiecie z moich wcześniejszych wpisów, często w Warszawie się nudzę i dość często nawiedza mnie tęsknota za znajomymi. Dlaczego? No czemu? Sama nie mam pojęcia. Tak po prostu jest i nie ukrywam, iż są momenty, w których mam wrażenie, że dłużej tego nie wytrzymam. Znalazłam na to patent. Polega on na tym, że wynajduję sobie różnorakie zajęcia. Ostatnio najbardziej pomaga słuchanie książek. Wówczas mój mózg jest zajęty śledzeniem toczącej się akcji, a nie nurtującymi myślami, a w każdym razie mniej, niż przedtem. Czy jednak można słuchać książek wiecznie? Odpowiedź jest bajecznie prosta. Oczywiście nie, dlatego że wszystko w końcu się nudzi i z tego właśnie powodu szukam co i rusz nowych źródeł.
Apropo nudy, to chyba przeciągnęłam strunę, jeśli idzie o długość tego postu, dlategoteż powoli zacznę się zbliżać do finału, ponieważ w przeciwnym razie pewnie zniechęcę Was do czytania tego bloga.
Na koniec powiem tylko, że kryzys wywołany przez nudę i tęsknotę - mam nadzieję - minął, choć różnie na świecie bywa, a tego rodzaju doły mają swoje nawroty od czasu do czasu i przyznam, iż zdążyłam się o tym przekonać.
Pozdrawiam Was upalllllllniee, serdecznie i gorąco!

sto dwudziesty dziewiąty wpis do mikrobloga - “Jak się cieszę”

Sierpień 15th, 2010
Posted in Uncategorized
3 komentarzy

Hejka!

Ale supeeeer! Dziśiś przyjeżdża do mnie przyjaciółka z odległej dzielnicy. Niezmiernie się z tego cieszę, dlatego chciałabym się z Wami podzielić tą radością.
Dawno nie miałyśmy okazji się widzieć, więc mamy mnóstwo spraw do obgadania i zaległości do nadrobienia. Już od dawna nie mogę się doczekać tego spotkania.
Później - w najbliższym wpisie - opowiem o przebiegu tych odwiedzin.
Pozdrawiam Was pogodnie, lecz troszkę tęsknie, o ile tak można pozdrawiać!
Trzymajcie się dzielnie~!
Na razie!
Pa!
Do następnego spotkania!

sto dwudziesty ósmy wpis do mikrobloga - “Co za dziwy”

Sierpień 14th, 2010
Posted in Uncategorized
6 komentarzy

Dziś droga powietrzna chyba oszalała. Od rana nad naszym blokiem przelatują samoloty. Od czasu któryś z nich słychać. już chyba trzynaście naliczyłam. To coś niesamowitego. Ooooooooooooo, następny leci! Matkooooooo!
To wręcz śmieszne, gdy się o tym chwilami pomyśli.

sto dwudziesty siódmy wpis do mikrobloga - “smętnie w tej Warszawie”

Sierpień 14th, 2010
Posted in Uncategorized
5 komentarzy

Hejka!

W Warszawie niebardzo jest co robić, gdyż w czasie, gdy jestem w domu sama z siostrą brakuje zajęć, ponieważ nie można przecież bez przerwy siedzieć przy komputerze, oglądać telewizję lub słuchać książek, czy pisać esemesy i większość z tych rzeczy jest w dość wysokim stopniu ograniczona.
U mnie brak czegokolwiek szczególnego. Prawie wciąż same nudy, aż niekiedy trudno to wytrzymać. Ratuje mnie kontakt ze znajomymi, choć czasem jest o niego ciężko nie dlatego, że nie ma ku temu sposobności, lecz dlatego, iż występują pewne nieprzewidziane okoliczności, co powoduje czasem niejakie trudności.
Ale obecnie nie jest wcale tak źle. Najgorzej było chyba w środę, o czym pisałam w jednym z wpisów.
Rano przyjechał do nas wujek, mama około dziesiątej wstawiła do pralki pranie, rozmawiałam też przez telefon z Asią. Pytałam, czy będzie na Klango, ale Asiula miała akurat gości i odparła, że nie obiecuje, że się tutaj spotkamy i coś mi mówi, iż rzeczywiście do tego nie dojdzie, ponieważ siedzę na Klango sporo czasu i moja siostra chce koniecznie skorzystać z komputera. Zresztą w ten upał ciężko pisać, bo ręce się pocą. Zresztą… Może zajmę się czymś innym? Ale czym? Coś sobie wynajdę. Ruszę mózgownicą i będzie dobrze. Musi być i tyle.
Pozdrawiam Was upalnie, promiennie, serdecznie i pogodnie!
Pa!
Do następnego spotkania!